Azgar

''Prinz'' Powiadają, że to złodziej i elfi pomiot / They say that it was a thief and elven bastard/ Ils disent qu'il était un voleur et bâtard elfique.

Description:

azgar-portret3d.jpg
rozdział 1.

przesłuchanie

- Jak się nazywasz?

- Nie wiem.

- Jak to nie wiesz?

- Ja… nie pamiętam.

- Posłuchaj mnie, ostrouchy. Albo będziesz gadoł, albo… – masywny mężczyzna uniósł rękę i zamachnął się, a raczej próbował, bo mniejsza, ale pewna dłoń powstrzymała go. – Ja z nim porozmawiam.

Stojąca dotychczas w cieniu postać zbliżyła się do więźnia. W świetle pochodni elf dostrzegł szare, długie szaty, łagodną, może nieco zmęczoną twarz i intensywnie wpatrujące się w niego chłodne, zielone oczy. Nieznajomy nachylił się nad leżącym i dotknął jego ramienia. Spojrzenie mężczyzny zatrzymało się chwilę na pozlepianych krwią czarnych włosach więźnia i zmienionej nie do poznania przez opuchliznę i brud twarzy.

- Spójrz na mnie. – powiedział. Leżący posłusznie wlepił wzrok w twarz człowieka. Wydawało mu się, że tamten coś wyszeptał, ale nie był pewien. Ostatnio niczego nie był pewien.

- Jak się nazywasz?

- Nie pamiętam. – Tym razem odpowiedź elfa była, niespodziewanie dla niego samego, szybka i pewna.

- Skąd pochodzisz?

- Nie wiem.

- Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie?

Elf nie zastanawiał się długo.

- Woda i wiatr. I smak soli. Wiatr woda i sol

- A potem?

Elf skulił się jakby smagnięty biczem.

- A potem ból. I długi marsz w ciemności. I znowu ból, ciemność i głód. A potem pisk i smród palonej sierści. A potem tacy jak on. – spojrzał w kierunku drugiego człowieka, tego wielkiego, z wyszytym na piersi białym wilkiem – Przywlekli mnie tutaj.

- Wiesz gdzie jesteś? – ludzki kapłan kontynuował przesłuchanie, nagle uświadomił sobie więzień.

- W świątyni?

Kapłan prawie się uśmiechnął.

- Bystry chłopak. W światyni Ulryka w Middenheim. Ci oto szlachetni wojownicy Białego Wilka uwolnili ciebie i kilku innych nieszczęśników ze szczurzych lochów, klanu Moulder zdaje się. Z przykrością stwierdzam, że większość więźniów nie miała twojego szczęścia. Znaleźli głównie ich pokaleczone zwłoki. Parę dni później i niewątpliwie dołączyłbyś do nich. Jak stąd wyjdziesz, nie zapomnij podziękować Panu Mórz, czy jakiemu innemu bogowi, którego wyznajesz. Niewątpliwie czuwał nad tobą.

Człowiek wstał i zwrócił się do drugiego mężczyzny. – Zawołajcie jakąś kapłankę Shallyi, niech opatrzy mu rany. Potem go wypuście. Mówi prawdę. A to chyba należy do ciebie. Powiedzieli, że tylko to miałeś przy sobie, jak cię znaleźli. – odwrócił się ponownie do więźnia i rzucił mu jakiś szary zakrwawiony kawałek materiału.

Elf wyciągnął dłoń i zacisnął wychudzone palce, które do złudzenia przypominały teraz szpony jakiegoś zwierzęcia, na szorstkim materiale.

Ubersreik

Dźwięk gwizdków i trzask zamykanych okiennic roznosił się po uliczkach Ubersreiku.

Tupot ciężkich butów straży miejskiej nieubłaganie ścigał zwierzynę, nie dając jej chwili wytchnienia.
– Na Ranalda, co ich ugryzło, całe miasto mnie goni. – ścigany wyszeptał pod nosem, nie zwalniając tempa biegu.
– Tam jest !!!! – krzyk dobiegł z prawej uliczki. 
Ścigany natychmiast odskoczył w lewo, wypadając na tyłach faktorii garbarskiej.

– Czemu, kurwa, zawsze muszę odwalać brudną robotę? – groźnie wysyczał przez gardło, czując jak niewidzialna pętla powoli zaciska się na jego szyi.

– Sierżancie! Mamy go! Jest na tyłach garbarnii! – krzyk odbił się echem po okolicznych uliczkach i nagle na końcu uliczki garbarskiej wypadło trzech strażników, rozświetlając pochodnią panujący tam półmrok. Zaskoczony uciekinier odwrócił się i pośliznął na wilgotnym bruku, mocno przygryzając sobie w wargę. Wiedział, że to był zbędny manewr, tak samo jak wiedział, że jest już za późno i tylko naraża się na jeszcze większy gniew strażników, zwłaszcza tych, co lubią sobie powetować ciężki dzień na więźniach przed zapiciem się u Grubego Johana. Tych najbardziej nienawidził i zarazem się obawiał. Lecz instynkt był silniejszy i nie zamierzał tak łatwo dać się złapać, mocno więc naprężył mięśnie i dał susa w kierunku, z którego przybiegł.

– Może tym razem się uda – pomyślał i z nadzieją zdążył jeszcze rzucić spojrzenie przez ramię…
…nagły ból przeszył jego brzuch, zapierając mu dech w piersi. Padł na bok, wypuszczając z dłoni cenną zdobycz, która leniwie potoczyła się po bruku.

– Znowu muszę cię ratować, Ganz. – łagodny głos z północnym akcentem wydobył się z cienia. Jakaś postać pochyliła się nad ofiarą, łapiąc leżący na kamieniach pierścień i chowając go do szarego worka. Ganz z wybałuszonymi oczami łapał powietrze niczym karp, co właśnie wypadł z sieci rybaka na mokre drewno.

– Jesteś winien mi przysługę, przyjacielu. – koścista dłoń delikatnie przetarła mokre czoło Ganza i w tym momencie na obie postacie padł jasny blask pochodni, który nadał rzeczywistej materii temu, co w półmroku było zaledwie widocznym cieniem.

Strażnicy zamykający drogę ucieczki podejrzanym na moment zatrzymali się na chwilę zdumieni niecodziennym widokiem leżącego człowieka i pochylonego nad nim elfa.

– Panowie właśnie pojmałem wasz.… – nim elf dokończył zdanie strażnicy ostrząsnęli się ze zdziwienia i pałki poszły w ruch, nie oszczędzając nikogo z podejrzanych. Po chwili zza pleców strażników padł jednoznaczny rozkaz:
– Dosyć! – Ganz rozpoznał głos zadyszanego sierżanta. – Panowie, najpierw praca, potem przyjemność. – widoczny już w blasku pochodni sierżant zwilżył językiem usta, po czym kucnął przy elfie.

– Gdzie jest towar?! Mutancie! – wydarł się nad skulonym elfem, po czym, wyprostowując się, wymierzył mu solidnego kopniaka prosto w brzuch. Elf przewrócił się na plecy, a na ja jego twarzy pojawił się grymas bólu.

– Panie, ja o niczym….. uhuhuh chciałem pomóc….
– To się, kurwa, okaże, wiedźmi pomiocie! Przeszukać ich natychmiast!

Strażnicy niczym hieny dopadli ofiary, lecz skrupulatne przeszukiwania nie dały oczekiwanych rezultatów, poszukiwanego przedmiotu nie było, zaś coraz brutalniejsze szarpanie podejrzanych stanowiło raczej upust dla rosnącej frustracji strażników.
Sierżant z furią przeklął podwładnych, opluwając przy okazji przystrzyżoną brodę.

– Przeszukać uliczki! Towar ma się znaleść tej nocy, a mych gości zapraszam na dłuższy pobyt w Ubersreiku.

przedmioty
Mitrylowe wytrychy (współwłaściciel Ganz)
Kurtka skórzana/Leather Jerkin +1AP
Czarny płaszcz z kreciej skórki/Black leather cloak
Czarne skórzane rekwaiczki kwaleryjskie/Black leather cavalieri gloves.
Czepiec skorzany/Skullcap +1AP
Szary worek/Grey sack
Magiczna srebrna broszka/Silver elven brooch.

Doświadczenie

Fizyczne Mental Specjalne Gra TOTAL

elf_bieg2.jpg

Bio:

Azgar

Granica Drenegar